Żyjemy sobie własnym tempem, starając się na maxa wykorzystać nieubłaganie kończące się lato.
Moje dotychczas nieśmiałe dzieci zrobiły się w ostatnim czasie otwartymi "podwórkowcami", świetnie współdziałającymi z innymi dziećmi, zwłaszcza starszymi i to sporo ;o) drzemiące wnich pokłady energii wydają mi się nieskończone -chciałabym mieć jej chociaż 1/4 ;o)
W sprawie mowy też wielkie postępy - słownika nie będę już aktualizować bo mówią coraz cześciej zdaniami i bardzo dużo. W temacie mowy dominuje Julka choć początkowo wydawało się że będzie odwrotnie.
Niezmiennie rozczulają mnie Julkowe prośby:"Majećko daj Juleczce płateczka, Majećko, Majeciećko prosze"; Julkowe uwagi: "Nie, nie Majećko nie wolno" "Nie martw się Majećko". Maja raczej nie jest z tych co się chętnie dzielą tak więc sytuacje są często powtarzane.
Maja jest na etapie budowanie swojej prywatnej "bazy slownikowej", zadaje 1000 razy dziennie pytanie "co to jest" - jeśli nazwa nadaje się do powtórzenia to powtarza i zazwyczaj zapamiętuje, jeśli jest za trudna to zostaje przyjęta do wiadomości i potwierdzona poważnym "tak" i skinięciem głową - ten proces nazywamy z Motyleczkowym tatą "PRZYJĘTE DO WIADOMOŚCI, DO ZASTOSOWANIA PÓŹNIEJ" :o)
Jedynie z treningiem czystości pozostajemy w tyle.... próba podjęta późną wiosną nie powiodła się i na dodatek została przerwana wakacyjnym wyjazdem, teraz brak mi jakoś zapału ale muszę zabrać się za to od poniedziałku bo lato się kończy a to jak wiadomo najlepszy czas na "odpieluszanie".
Wieczorkiem dołączmy zdjęcia z naszych letnich dni ;o)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz