Było też pierwsze spotkanie z watą cukrową (jak na razie bez entuzjazmu) i lody (te wręcz odwrotnie) ....jednym słowem taki wolny dzień extra powinien być w każdym tygodniu.
12 czerwca 2009
Plac zabaw
Odwiedzilimy wczoraj zaprzyjaźniony plac zabaw. Miło było patrzeć jak moje córeczki bardzo usamodzielniły się od poprzedniej wizyty :o)
Było też pierwsze spotkanie z watą cukrową (jak na razie bez entuzjazmu) i lody (te wręcz odwrotnie) ....jednym słowem taki wolny dzień extra powinien być w każdym tygodniu.








Było też pierwsze spotkanie z watą cukrową (jak na razie bez entuzjazmu) i lody (te wręcz odwrotnie) ....jednym słowem taki wolny dzień extra powinien być w każdym tygodniu.
Dobre wieści :o)
...jak dla nas NAJLEPSZE.
Udało nam się załatwić wcześniejszy i zaledwie paro godzinny pobyt w szpitalu.
Maja przeszła dokładne badania (w tym ponad godzinne echo serca), które NIE POTWIERDZIŁY wcześniejszego podejrzenia!
Na ostateczne wyniki i zalecenia musimy poczekac jeszcze kilka dni ale najgorsze już za nami. Chyba nie muszę pisać jak bardzo się cieszę...
Udało nam się załatwić wcześniejszy i zaledwie paro godzinny pobyt w szpitalu.
Maja przeszła dokładne badania (w tym ponad godzinne echo serca), które NIE POTWIERDZIŁY wcześniejszego podejrzenia!
Na ostateczne wyniki i zalecenia musimy poczekac jeszcze kilka dni ale najgorsze już za nami. Chyba nie muszę pisać jak bardzo się cieszę...
4 czerwca 2009
Update słowniczkowy
...tak żeby nie zapomnieć:
SZYJA - szyja
CIEPŁO - cieplo
ABUZ - arbuz (jak na kluczowe słowo w naszym domu przystało ;o)
KNAKN - aż trudno tą nazwę zapisać - chodzi o kolanko (J)
ZEBA-zebra (J)
KOŃ - koń (J)
08.06
ZUPA
KOTLECIK
ŻABKA
PATYK
SZYJA - szyja
CIEPŁO - cieplo
ABUZ - arbuz (jak na kluczowe słowo w naszym domu przystało ;o)
KNAKN - aż trudno tą nazwę zapisać - chodzi o kolanko (J)
ZEBA-zebra (J)
KOŃ - koń (J)
08.06
ZUPA
KOTLECIK
ŻABKA
PATYK
1 czerwca 2009
Jesteśmy :o)
Wakacje, wakacje i po wakacjach.....a jak było?
Super było, slonecznie było, gorąco było - jednym słowem IDEALNIE.
W tym roku wybór padł na Turcję - nie powiem z wielkimi oporami z mojej strony bo doświadczenia z kulturą arabską mam złe (najgorsze wakacje w Tunezji...) jak się okazało niepotrzebnymi o wszystko było na medal (przynajmniej w obrębie kompleksu hotelowego w którym "żyliśmy" bo nie ruszaliśmy się nigdzie na zewnątrz).
Lot w tamtą stronę super - usnęły niedlugo po starcie i obudziły się niedługo przed lądowaniem. Lot w powrotną stronę też w sumie ok, Maja spała a Jula wykrzykiwała na cały samolot NIE MA GODA (nie ma wody) jak tylko straciła morze z oczu po starcie :o) jak tylko ochłonęła po starcie robiła wczystkim a ku ku z za siedzenia tak więc było zabawnie :o)
Pogoda super, dziewczyny szalały w basenach i morzu, co wieczór zaliczały Mini Disco, trochę gorzej z apetytami ale coś tam dało w nie się wcisnąć. Aklimatyzacja zajęła nam kilka dni, szczególnie Julce (wszystko na nie, o wszystko ryk, tylko na rękach, tylko u mamy itp.) już myslałam że to jakiś bunt dwulatka albo jakie inne zło ale na szczeście po kilku dniach minęło jak ręką odjął ;o)
Okolicznościowo doszły nam nowe słowa i wogóle pojawiła się wielka chęć powtarzania.
GODA - woda
MOSIE - morze
FALE - fale
SEJCE - serce
KWADAT - kwadrat
PANA - pan
...i wszystko było by idealnie gdyby nie to że w przeddzień wyjazdu byliśmy z Mają na echo serca i niestety nie jest tak rózowo jak zapewniała nas Pani doktor...
Maja ma podejrzenie nieprawidłowego spływu żył płucnych do VCS oraz drożny PFO - cokolwiek to znaczy (a wiemy niewiele, wizyta u prywatnego kardiologa dopiero przed nami). Poza tym w lipcu idziemy do szpitala na dokładne badania, nie muszę chyba pisac jak bardzo się martwię i jak bardzo jestem zła że nikt wcześniej nie slyszał tego szmeru (a jest ponoć głośny i wyraźny), radiolog która wykonywała usg była bardzo zdziwiona.
A może ktoś z Was może polecić jakiegoś dobrego kardiologa dzicięcego?








Wakacyjna miłość??? nie przypuszczałam że to się tak wcześnie zacznie....Dodatkowo Maks nie mógł się zdecydować czy jest chłopakiem Mai czy Juli: jednej podwijał sukienkę, z drugą jeździł w wózku, obydwu dawał kwiatki....ach ci mężczyźni :o)





I jeszcze tylko małe wpomnienie - czyli jak Motyleczkowa mama spędzała swoje urodziny w tym roku :o) Dziewczynki jak oglądają film z wakacji to za każdym razem denerwują się czy mama wróci ;o
Super było, slonecznie było, gorąco było - jednym słowem IDEALNIE.
W tym roku wybór padł na Turcję - nie powiem z wielkimi oporami z mojej strony bo doświadczenia z kulturą arabską mam złe (najgorsze wakacje w Tunezji...) jak się okazało niepotrzebnymi o wszystko było na medal (przynajmniej w obrębie kompleksu hotelowego w którym "żyliśmy" bo nie ruszaliśmy się nigdzie na zewnątrz).
Lot w tamtą stronę super - usnęły niedlugo po starcie i obudziły się niedługo przed lądowaniem. Lot w powrotną stronę też w sumie ok, Maja spała a Jula wykrzykiwała na cały samolot NIE MA GODA (nie ma wody) jak tylko straciła morze z oczu po starcie :o) jak tylko ochłonęła po starcie robiła wczystkim a ku ku z za siedzenia tak więc było zabawnie :o)
Pogoda super, dziewczyny szalały w basenach i morzu, co wieczór zaliczały Mini Disco, trochę gorzej z apetytami ale coś tam dało w nie się wcisnąć. Aklimatyzacja zajęła nam kilka dni, szczególnie Julce (wszystko na nie, o wszystko ryk, tylko na rękach, tylko u mamy itp.) już myslałam że to jakiś bunt dwulatka albo jakie inne zło ale na szczeście po kilku dniach minęło jak ręką odjął ;o)
Okolicznościowo doszły nam nowe słowa i wogóle pojawiła się wielka chęć powtarzania.
GODA - woda
MOSIE - morze
FALE - fale
SEJCE - serce
KWADAT - kwadrat
PANA - pan
...i wszystko było by idealnie gdyby nie to że w przeddzień wyjazdu byliśmy z Mają na echo serca i niestety nie jest tak rózowo jak zapewniała nas Pani doktor...
Maja ma podejrzenie nieprawidłowego spływu żył płucnych do VCS oraz drożny PFO - cokolwiek to znaczy (a wiemy niewiele, wizyta u prywatnego kardiologa dopiero przed nami). Poza tym w lipcu idziemy do szpitala na dokładne badania, nie muszę chyba pisac jak bardzo się martwię i jak bardzo jestem zła że nikt wcześniej nie slyszał tego szmeru (a jest ponoć głośny i wyraźny), radiolog która wykonywała usg była bardzo zdziwiona.
A może ktoś z Was może polecić jakiegoś dobrego kardiologa dzicięcego?
Wakacyjna miłość??? nie przypuszczałam że to się tak wcześnie zacznie....Dodatkowo Maks nie mógł się zdecydować czy jest chłopakiem Mai czy Juli: jednej podwijał sukienkę, z drugą jeździł w wózku, obydwu dawał kwiatki....ach ci mężczyźni :o)
I jeszcze tylko małe wpomnienie - czyli jak Motyleczkowa mama spędzała swoje urodziny w tym roku :o) Dziewczynki jak oglądają film z wakacji to za każdym razem denerwują się czy mama wróci ;o
8 maja 2009
Dokument
Moje córki odebrały w tym tygodniu swoje pierwsze (nie licząc aktu urodzenia, chrztu itd.)dokumenty.Nie bez znaczenia jest fakt że odebrały je osobiscie a Panie z urzędu wręczyły je im :o) Dumne byly przeokropnie, radosć wielka - fajna książeczka i nawet obrazek w niej jest ;o. Zdjęć dumych posiadaczek z paszpotrami brak - musiałam ratować przed wyrwaniem "zbędnych" kartek :o)
Zostało pakowanie, ostatnie zakupy i wreszcie upragnione wakacje :o)
Zostało pakowanie, ostatnie zakupy i wreszcie upragnione wakacje :o)
Subskrybuj:
Posty (Atom)