27 września 2009

Tata - MARATOŃCZYK

Motyleczkowy tata przebiegł dzis maraton!!! Zdjęcia będą za kilka dni :o)

22 września 2009

Morskie zdjęcia :o)





Mama do zadań specjalnych :o)















Nad morzem

Własnie wróciliśmy z nad morza - taki tygodniowy wypad na zakończenie lata i naładowanie baterii na najbliżsy czas. Pogoda rozpieszczała nas w tym roku - wrzesień niby a temperatury momentami lipcowe + zero chmur ;o)

Plaża w sensie piasku a raczej mega olbrzymiej piaskownicy nie zrobiła na Julce i Majce piorunującego wrażenia w tym roku...morze to jest to! a nie taka tam plaża :o) Dobrze że ciepło było bo w wodzie siedzieć chcialy caly czas, w bardziej wietrzne dni w kaloszach i kurtkach choć i tak konczylo się kompletnym przemoczeniem, w cieplejsze dni w samych majtach i aż nadziwić się nie mogę że nawet kataru nie mają po tych kapielach.

W zeszlym roku byliśmy w tym samym czasie i uwierzyć nie mogę że wtedy stawiały pierwsze samodzielne kroki a w tym szalaly, skakały i gadały, gadaly, gadały - olbrzymia rożnica :o)




Jak znajdę chwilkę to wrzucę zdjęcia, ale jaet ich tak dużo że wybór trudny ;o)

2 września 2009

czy może być coś piękniejszego?




od spiącego dziecka? spokojny sen, zakłócony jedynie pstrykiem aparatu :o) mogłabym patrzeć godzinami.

27 sierpnia 2009

letnie zapiski + zdjęcia

Podziwiam niezmiennie te z blogujących mam, które z pełną systematycznością i regularnością "piszą" swoje blogi. No taka już ze mnie pewnie niesystematyczna i niezdyscyplinowana kreatura, i nawet dręczące uczucie ze jak się nie zapisze to "sie zapomni" nie jest w stanie mnie czasem zmobilizować ;o(

Żyjemy sobie własnym tempem, starając się na maxa wykorzystać nieubłaganie kończące się lato.

Moje dotychczas nieśmiałe dzieci zrobiły się w ostatnim czasie otwartymi "podwórkowcami", świetnie współdziałającymi z innymi dziećmi, zwłaszcza starszymi i to sporo ;o) drzemiące wnich pokłady energii wydają mi się nieskończone -chciałabym mieć jej chociaż 1/4 ;o)

W sprawie mowy też wielkie postępy - słownika nie będę już aktualizować bo mówią coraz cześciej zdaniami i bardzo dużo. W temacie mowy dominuje Julka choć początkowo wydawało się że będzie odwrotnie.

Niezmiennie rozczulają mnie Julkowe prośby:"Majećko daj Juleczce płateczka, Majećko, Majeciećko prosze"; Julkowe uwagi: "Nie, nie Majećko nie wolno" "Nie martw się Majećko". Maja raczej nie jest z tych co się chętnie dzielą tak więc sytuacje są często powtarzane.

Maja jest na etapie budowanie swojej prywatnej "bazy slownikowej", zadaje 1000 razy dziennie pytanie "co to jest" - jeśli nazwa nadaje się do powtórzenia to powtarza i zazwyczaj zapamiętuje, jeśli jest za trudna to zostaje przyjęta do wiadomości i potwierdzona poważnym "tak" i skinięciem głową - ten proces nazywamy z Motyleczkowym tatą "PRZYJĘTE DO WIADOMOŚCI, DO ZASTOSOWANIA PÓŹNIEJ" :o)

Jedynie z treningiem czystości pozostajemy w tyle.... próba podjęta późną wiosną nie powiodła się i na dodatek została przerwana wakacyjnym wyjazdem, teraz brak mi jakoś zapału ale muszę zabrać się za to od poniedziałku bo lato się kończy a to jak wiadomo najlepszy czas na "odpieluszanie".
Wieczorkiem dołączmy zdjęcia z naszych letnich dni ;o)