31 sierpnia 2010

18 lipca 2010

19 marca 2010

Basen...a raczej jego przedsmak

W niedzielę zaczynamy zajęcia na basenie. Rozmowy o basenie i ekscytacja tematem trwają już ze 3 tygodnie. Dzisiaj zakupione zostały wazne akcesoria - czepki i okulary (nawet pan w sklepie musiał wysłuchać historii o mamie która zapisała je na basen i że chodzić tam będzie cała nasza rodzina). Nie moglo być inaczej - wieczorem zarządaly przymiarki całej wyprawki basenowej, która została poddana testom wytrzymałościowym w wannie.







17 marca 2010

Zaległości

W telegraficznym skócie postaram się narobić zaległości i odnotować co sie u nas działo od grudnia.
A było tak:
Najpierw zabsorbowała nas produkcja kalendarza dla najbliższych:

Kalendarz 2010

Praca cięzka ale szcześliwym trafem modelki w doskonałych (powiedziałabym szampańskich nastrojach) sprawnie wspołpracowały - trudniej było wybrać 12 z prawie 300 zrobionych zdjęć.

Potem pochłonęły nas bez reszty przygotowania do Wigilii, która w tym roku po raz pierwszy odbyła się w naszym domu, w bardzo rodzinnym gronie (w kulminacyjnym momencie 21 osób)
rekompensatą była radość moich dzieci i kulminacyjne wydarzenie - Mikołaj osobiście przyszedł do domku Majeczki i Juleczki :o)










Zaraz po Nowym Roku wyruszyliśmy na narty i znowu nie było głowy do pisania :o) a w dzień wyjazdu na narty nastała wielkopomna chwila finalnego pożegnania ze smoczkami - dziewczynki zostawiły je kotkom.;o) poszło zaskakująco gładko i bezboleśnie.













Po nartach wpadliśmy w marazm normalnych dni, szarej codzienności i tak trwaliśmy aż do wiosennego przebudzenia.

A przebudziło nas dosć mocno - najpierw mocna infekcja u obydwu dziewczynek - nie obyło się bez antybiotyku (pierwszy raz w życiu obydwie mocno gorączkowały, Maja do ponad 40*) a potem tygodniowa walka z bardzo silną reakcją alergiczną na antybiotyk u Julki :o( o malo nie skończyło się szpitalem :o(

4 grudnia 2009

...jeszcze mikołajowo :o)

Ku pamięci - tańce z Mikołajem :o)



A u nas już dzisiaj był mikołaj :o)

Sam Święty Mikołaj zagościł dziś do naszego przedszkola. Nic w tym dziwnego bo od rana dzieci przygotowywały dla niego pyszne ciasteczka i mleko - nie mógł odmówić :o)
I znowu mnie dziewczyny zaskoczyły: nie dość że się nie bały (przygotowujemy się tematycznie do świąt już od jakiegoś czasu) to jeszcze byly niezwykle aktywne i śmiałe.

Przymiarki Mikołajowej czapki:







Mikołajowe tematy panowaly od rana:



Produkcja ciasteczek dla Mikołaja i jej przepiękne efekty:







A tu już kulminacyjny moment czyli wizyta Mikołaja, prezenty i inne przyjemności:











28 listopada 2009

Rozmówki

Na liście przebojów pojawiły się pewne przekręcenia i zlote myśli naszych dziewczynek:

bojałam się - bałam się

nie jedziaj jeszcze babciu - nie jedź jeszcze babciu

Juleczka napluła - Juleczka zwymiotowała

...dziwniejsze te twory tym bardziej że zanim powstały używane były poprawne formy :o)

No i jeszcze teksty ciekawe i mądrości życiowe się pojawiły:

Jesteśmy na parkingu podziemnym jednego z centrów handlowych:

Julka: Co to może być? (pokazując paluszkiem na próg zwalniający)
Ja: próg zwalniający
Julka: (po namyśle)... to bąk taki :o)))))

wniosek dla mnie: trzeba wyraźniej mówić coby dziecko próg z pruk nie myliło :o)

Rozmowa:
(Ja) Co robi Święty Milkołaj?
(Maja) daje prezenty
Ja) A komu Mikołaj przynosi prezenty?
(Maja) Majeczce i Juleczce
(Ja) Mikołaj przynosi prezenty grzecznym dzieciom, prawda?
(Maja) Tak. Majecze i Juleczce. :o)

wniodsek dla mnie: moje dzieci są albo bezkrytyczne albo naprawdę takie grzeczne ;o)

W domu:

Julka: co robisz tatusiu?
Konrad: (sprzątając narzędzia do walizeczki) sprzątam
Julka: (klepiąc z uznaniem tatę po ramieniu) Ładnie sprzątasz tatuś :o)

10 listopada 2009

Artystycznie

Artystycznie się u nas ostatnio zrobiło :o) Hitem ostatnich kilku tygodni są farby i wszelkie wariacje na ich temat. Malujemy kolorowanki, własne mazy ;o) oraz wykrawane z masy solnej "foremki" - jest fajnie nawet ja się wciagnęłam :o) na ostatniej fotce nasze dzieła ;o)















chwile :o)

Czasami uda mi się uchwycić te moje żywe srebra ;o)

Julka lustruje w lustrze nowy kombinezon:



Tu posuneła się jeszcze dalej - wdrapała się na półkę żeby Maja lepiej widziała ;o)



A Maja modą się nie przejmuje - wraca do niemowlęcych zabaw ;o) /juz dawno jej nic tak nie ucieszyło jak wygrzebana z lamusa mata edukacyjna ;o)/



I jeszcze dwa..... wiem, wiem kiedys mi się za nie od córek dostanie ;o)



5 października 2009

02.10 przedszkole

W piątek rozpoczełyśmy nowy etap w motyleczkowym życiu: zajęcia adaptacyjne czyli coś w rodzaju przedszkola.
Byłam zdziwiona jak świetnie dziewczyny dały sobie radę - az mi się żal zrobiło że już takie samodzielne /matka-wariatka ;o)/ i jak ładnie zintegrowały się z innymi dziećmi: tańczyły, "śpiewały" malowały wałkiem słonia, grały na instrumentach.
Wczoraj byłyśmy drug raz - już na widok znajomego budynku był pisk radosci, tym razem obserwowałam je z góry, nie widziały mnie przez większosć zajęć i raczej nie szukały (chyba że wzrokiem).
W domu mamy juz pierwze prawdziwe prace plastyczne - rysunki wylepiane masą solną i malowne farbami ;o)
Fotki kiepskie bo z małego aparatu ale zawsze coś :o)











28 września 2009

Kocham Cię Mamo

Dokładnie dzisiaj, jakieś 4 godziny temu usłyszałam te słowa od swojej młodszej ;o) córeczki Julki. Zupełnie wyraźnie, pełnym zdaniem, nieoczekiwanie...
Jestem szcześliwa i dumna :o)

27 września 2009

Tata - MARATOŃCZYK

Motyleczkowy tata przebiegł dzis maraton!!! Zdjęcia będą za kilka dni :o)

22 września 2009

Morskie zdjęcia :o)





Mama do zadań specjalnych :o)